jump to navigation

5 tydzień – pdp październik 9, 2008

Posted by Grzegorz in tak to działa.
Tags: , , , , ,
trackback

Opisując przemyślenia związane z piątym rozdziałem celowo nie poruszyłem zagadnienia związanego z PDP. Dlaczego? Bo doszedłem do wniosku, że jest to na tyle ważny i wartki temat iż trzeba mu poświęcić oddzielny wpis. Tak więc czynie. Na początek rozszyfrujmy ten dziwny skrót PDP. P – jak pragnąć, D – jak domagać się i P – jak posiadać. Trzy magiczne słowa które według mnie tworzą jeden mały kluczyk (wytrych, skrót) w całym Systemie Uniwersalnego Klucza. Haanel używając tych słów odnosi się do naszego dziedzictwa do posiadania pewnego i stałego spadku który się należ nam wszystkim. Trzeba tylko go pragnąć, domagać się i posiąść oczywiście wszystko to trzeba zrobić mentalnie aby posiąść niesamowitą moc. Uważny czytelnik odnajdzie te sformułowania również w książce „The Secret” jako sedno całego sekretu. Haanel zaś pokazuje, że jest to tylko pewien mały element całego systemu i muszę się z nim zgodzić. Mały kluczyk, ale bardzo istotny i koniecznie do opanowania a przede wszystkim do zrozumienia. Każde z tych trzech słów ma potężne znaczenia i jedno nie może zaistnieć bez innego. Człowiek chcący posiąść moc musi zinterpretować i precyzyjnie określić znaczenie każdego z tych słów. Dlaczego to jest takie istote? Błędna interpretacja znaczenia PDP powoduje, że przychodzi rozczarowanie i nie wychodzą nam rzeczy na których koncentrujemy nasze myśli. Mam nadzieję że będzie jeszcze kiedyś okazja i będą zainteresowani aby zinterpretować znaczenie tych słów. A dzisiaj chciałbym się skoncentrować nad działaniem tego małego kluczyka jakim jest PDP. Mam koleżankę która również jak ja zajmuje się studiowaniem Systemu Uniwersalnego Klucza i wdrażaniem teorii Haanela w życie, z dużymi sukcesami, ale też z spektakularnymi porażkami, zresztą chyba jak każdy na tym etapie. Ale do sedna. Niedawno zrobiła prawo jazdy i jest początkującym kierowcą. Od razu chciała zastosować SUK do tego aby zawsze mieć dobre miejsce parkingowe. I było to dla mnie normalne, przecież wielu z nas zaczynając swoją przygodę z motoryzacją rozpoczynało od lęków nie przed jazdą, a tylko gdzie i jak zaparkujemy jak dojedziemy do celu. Tak więc aby pozbyć się problemu stosowała techniki opisane przez Haanela i efekt był zamierzony. Jednakże jak sama stwierdziła czasami coś jest nie tak. Wszystko robię jak zawsze potem przyjeżdżam na miejsce, a tu porażka moje miejsce zajęte. O co chodzi? Dlaczego to nie działa. Odpowiedz jest prosta. Jeden z elementów PDP został niespełniony. Ale jak to? Po prostu gdzieś popełniłaś błąd. Zaczęliśmy analizować w którym miejscy nastąpiło niepowodzenie. Pragnęłaś tego miejsca parkingowego? Odpowiedz padła: Tak. Domagałaś się go? Tak. A posiadłaś je mentalnie? Oczywiście, że Tak. No dobrze, a jakie myśli miałaś jak jechałaś do tego miejsca parkingowe. Ciągle myślałam o tym miejscu, że ono tam jest i czeka na mnie. Do czasu kiedy byłam już tam i widziałam jak na moim miejscu parkuje jakiś facet. I wtedy pojawiła się myśl: nierób tego. Oczywiście chodziło o kierowcę który parkował na jej miejscu. No i odpowiedz nasunęła się sama. Egoizm to coś co zniszczy każdą pozytywną myśl. No tak, ale jak się pozbyć egoizmu? Nauczyć się dawać. Przecież egoizm bierze się stąd że moje Ja jest najważniejsze. Jeśli nauczymy się że nie Ja, a inni są ważniejsi to pozbędziemy się egoizmu. Najłatwiej nauczyć się dawać, a nie brać. Ale co można dać parkując samochód. Każdy może coś dać, trzeba tylko chcieć. Powiem więcej trzeba dać, aby otrzymać. Co zaczęła dawać moja koleżanko? Bezpieczeństwo. Tak, tak bezpieczeństwo. Teraz jak jedzie, a wcześniej „zamawia” sobie jakieś miejsce parkingowe to ciągle sobie potwarz: potrzebuję tego miejsca dla bezpieczeństwa innych kierowców, potrzebuję tego miejsca dla bezpieczeństwa innych kierowców. Ale o co chodzi z tym bezpieczeństwem innych kierowców? Ona wewnętrznie uświadomiła sobie, że zamawianie miejsca parkingowego związane jest z tym że nie chce uszkodzić innych samochodów, w związku z tym że jest jeszcze mało doświadczonym kierowcą. No i tak za miejsce parkingowe daje to, że nie rysuje ludziom samochodów podczas parkowania. No bo przecież kto wie jakby się skończyło parkowanie takiego zielonego listka w przypadkowym miejscy między ciasno ustawionymi samochodami. A tak ma wygodne, szerokie miejsce parkingowe i nikt niemu si się obawiać o swoje lusterka, czy lakier. Ostatnio mi nawet opowiedziała jak świetnie skutkuje poprawiona metoda myślenia. Zamówiła sobie w myślach parking, dojeżdża na miejsce, z daleka widzi, jest ale przednią wolno jedzie inny kierowca. Normalnie u człowieka pojawia się myśl, że już po grzybach, kierowca jadący wcześniej zajmie miejsce i cały sekret szlak trafi. Ostatnie zdanie to jedna negatywna myśl jak się pojawi od razu trzeba ją wycinać z umysłu. A ona zachowała zimną krew i ciągle powtarzała jak mantrę: potrzebuję tego miejsca dla bezpieczeństwa innych kierowców. Mężczyzna jadący samochodem wcześniej, zatrzymał się przed jej miejscem parkingowym, ona w tym czasie włączyła kierunkowskaz, że też chce tam zaparkować, no i magia. Facet odjeżdża a ona parkuje tam gdzie chciała. Ludzie małej wiary powiedzą, że to był dżentelmen który ustąpił miejsca kobiecie. Ona zaś mówi, że ludzie słuchają jej myśli. Ja zaś mówię że sekret działa. Podsumowując moją całą wypowiedz powiem tylko tyle musisz bardzo pragnąć, domagać się i posiąść to czego chcesz i wszystko to spiąć pozytywnym myśleniem a na pewno to osiągniesz.
Ps
Ten wpis chciałbym dedykować Asi.

Komentarze»

1. magda - grudzień 4, 2008

Witam serdecznie,
Jestem pod wrażeniem bloga, Ciebie i sekretu. Książka ta pomogło mi w najtrudniejszym momencie mojego zycia. Od tygodnia staram sie zyc w ten sposób narazie jest to tylko a moze az wizualizacja ale najwazniejsze ze sama z tym czuje sie dobrze. Bede dalej śledzic Twoje losy a Ty czasami pomyśl o mnie ze wszystko mi sie uda tak jak tego bardzo pragne. Z mojej strony moge zagwarantować Ci to samo. Pozdrawiam bardzo ciepło

2. Grzegorz - grudzień 4, 2008

Uwierz, że wszystko czego pragniesz jest Twoje, a ja Ci gwarantuję, że już to masz! Właśnie się To zbliża do Ciebie.

3. ewa - grudzień 28, 2008

Drogi Grzegorzu, proszę o pomoc. Z Twojego bloga dowiedziałam się o tłumaczeniu Systemu Klucza Uniwersalnego, doszłam do 5 piątego rozdziału, kiedy chciałam otworzyć 6 stało się coś złego, mój adobe reader pokazuje powiadomienie że plik jest uszkodzony, 7 i 8 …24 też. Czy tylko ja mam taki problem z odczytaniem tego i uwarunkowane to jest problemem z moim komputerem czy może to już się zdarzało?
proszę o pomoc jeśli jest to możliwe.

4. Grzegorz - grudzień 28, 2008

Mam nadzieję, że pomogłem.
Pozdrawiam
Grzegorz

5. ANETA - marzec 27, 2009

hmmm, tak sobie myślę właśnie jak wzmocnić moje pragnienie,żeby nie było egoistycznie. Może od początku…jestem po rozwodzie, mam dwójke dzieci,dom był męża ja teraz wynajmuje. Jakiś czas temu myślałam o kupnie i wtedy oglądałam rózne domy. Raz znalazłam ogłoszenie w internecie, które przypadło mi do gustu.Umówiłam się na ogladanie a jak wracałam do domu nie wiem czemu poszłam inna alejka niz zwykle i znalazłam piękny błyszczacy grosik…niby nic ale ja to odebrałam jako znak ;-) dom bardzo mi sie podobał, jest po prostu cały taki”mój”, taki jak chciała, malutki, jasny, ciepły…poczułam po prostu ze to jest TEN dom. Niestety cena…hmmm. Cały czas jednak myślałam o tym domu, ze go kupuje, ze jest mój itd, a jak odkryłam sekret i całą resztę to myślę o nim cały czas, wizualizuję , mam go na tablicy itd. Wiem jednak ze ktos tam mieszka już….wymyśliłam sobie zatem ze chcę tego domu dla szczęścia swojego i tych ludzi, ze ten dom jest mój ale oni w zamian dostana coś o wiele lepszego, coś o czym marzą tak naprawde, bo sądzę ze w jakiś sposób oni czują ze ten dom należy do kogoś? Czy myślisz ze to jest w porządku? Co o tym sądzisz? Może coś powinnam zmienić?

6. ANETA - marzec 27, 2009

Weszłam ostatnio na portal marzymy i wiesz co, czytam te marzenia, czasem wielkie, kosmiczne, czasem malutkie i błahe i poczułam ze chcę być bardzo bagata zeby móc niektóre z tych marzeń spełnić… sfinansować leczenie dziecka i urzadzenie mu pokoju do rehabilitacji, wykupienie komuś wycieczki życia na kresy, do rzymu, do stanów, przesłanie pieniędzy na psa czy rasowego kota….to przecież takie proste a ile można dostać w zamian. Takiej kosmicznej energii jaka daje szczęście i radość nie można kupić za zadne pieniądze!
Pozdrawiam

7. Grzegorz - marzec 27, 2009

Tyle rzeczy chciałbym Ci powiedzieć, tyle myśli przekazać, ale jakoś nie mogę jeszcze pozbierać tego w całość. Od dłuższego czasu zbieram się do napisania rozwinięcia zagadnienia związanego z pragnieniem, dawaniem, otrzymywaniem i naszym egoizmem. No ale dobrze zacznę od odpowiedzi na twoje dylematy związane z domem. Nie ma rzeczy niemożliwych na tym świecie, wszystko może się zdarzyć jeśli tylko tego pragniemy. Pragnienie jest sprawcą wszystkiego, tak nie pomyliłem się pragnienie. Jeśli czegoś bardzo pragniesz, to to pragnienie zaczyna się domagać realizacji i wtedy zaczynasz posiadać to w swoim umyśle, a potem otrzymujesz to w realu. Każdy z tych trzech elementów musi wystąpić łącznie z pozostałymi i tak się zazwyczaj dzieje. To jest mechanizm na czynienie cudów. :) Musisz pamiętać jednak, że każdy z tych elementów, czegoś od Ciebie oczekuje. Musisz coś dać aby otrzymać. Z reguły ludziom dawanie kojarzy się z czymś materialnym, a tak wcale nie jest. Dawanie rzeczy materialnych czy pieniędzy to jest tylko pomoc a nie dawanie. Oczywiście taka pomoc jest bardzo szlachetna i trzeba tak czynić, ale to ciągle jest tylko pomoc a nie dawanie. Zazwyczaj pobudką do takiego czynu jest uspokojenie lub usprawiedliwienie naszego egoizmu. Bo każdy człowiek to egoista!!! Piszę to nie po to aby Ci dogryźć tylko po to aby pokazać co jest prawdziwym duchowym dawaniem. Przeczytaj swój wpis, ten nad moim. Bóg jeśli go przeczytał, a na pewno go usłyszał to pewnie się uśmiechną radośnie. Co ty chcesz dać? Dasz jak będziesz miała dużo to tak naprawdę nic nie dasz tylko pomożesz komuś. To jest tylko pomoc!!! Dajesz wtedy kiedy masz czegoś mało i sobie odejmujesz a dasz to komuś innemu. Wtedy dajesz! A jeśli dajesz to czego masz i tak dużo to robisz prezent a nie dajesz. Sam się na tym kiedyś łapałem. Wyobraź sobie taką sytuację. Masz ostatnie pięć złotych w portfelu z konkretnym przeznaczeniem i nagle na ulicy spotykasz staruszkę która prosi cię o pomoc. Co wtedy robisz? Jeśli masz dylemat co zrobić, to nierób nic bo i tak nic nie dasz. A jeśli bez wahania wyciągniesz ostatnią piątkę z portfela to tak naprawdę dasz dwa razy. Podstawą jest zmiana naszego myślenia. Dawać nie to co nam zbywa, tylko to co mamy najcenniejsze. Nasz czas, pieniądze, uczucia, miłość, wiarę, radość, zawsze to co mamy najcenniejsze i tylko dla siebie. Wtedy dajesz. A jeśli masz czegoś za dużo to rób ludziom z tego prezenty. Każdy człowiek ma w sobie pragnienie dawania, tylko trzeba potrafić odróżnić dawanie od prezentu. Ja chcę dawać i robić ludziom prezenty. A i trzeba pamiętać, aby nie oczekiwać niczego w zamian bo wtedy to jest łapówka.:)
Pragnienie pieniędzy, bogactwa nie jest niczym złym. Bóg przecież nie powiedział, że mamy być biedni. Wracając do domu o którym ciągle myślisz. Bogu nie musisz mówić jak chcesz załatwić tą sprawę, inaczej nie musisz go uczyć jak ma załatwić sprawę.:) On dobrze wie jak zrobić aby wszyscy byli szczęśliwi wystarczy, że mu powiesz, że chcesz mieć ten dom, że jest to twoim pragnieniem a on załatwi resztę. Musisz mu tylko zaufać, że jest w stanie to zrobić, a on to zrobi, bez krzywdy dla innych. Możesz być tego pewna!!! A i nie poganiaj go on już myśli jak załatwić twoją prośbę. :)

8. Aneta - marzec 27, 2009

o widzisz,genialnie to wytłumaczyłeś,teraz rozumiem tą różnicę między dawaniem a robieniem prezentów. I zgadzam się z tym całkowicie.No bo w jakimś sensie jest to egoizm, skoro ktoś będzie szczęśliwy to ja się też lepiej poczuję. Czyli JA…Staram się dawac,swoj czas,zainteresowanie,dobre słowo czy uśmiech.Ciesze się jak mogę komus pomóc.Masz rację ze nie sztuka dawac cos czego mamy w nadmiarze. Co do mojego domu ;-) chodziło mi o to co napisałeś o swojej kolezance, jak zdobywała miejsca parkingowe, ze powtarzała sobie iz potrzebuje ich dla bezpieczenstwa innych, mowiłes za Haanelem ze egoizm niszczy nasze pragnienia, wiec chcialam znalezc jakis w miare nieegoistyczny powod ;-) ) chce tego domu dla szczescia moich dzieci,aby juz nie musialy sie przeprowadzac,zmieniac szkoly kolejny raz,tracic kolezanek i kolegow, aby czuly sie bezpieczne ;-) ) dosc im juz namieszalam w zyciu…i wierze, jestem gleboko przekonana ze ten dom juz zmierza w moim kierunku, po prostu czuje to, czulam ze to ten dom kiedy go tylko zobaczylam! Wiesz naprawde czuje sie wspaniale uswiadamiając sobie ta prawde jaka moc posiadamy, my ludzie. Dopiero teraz zrozumialam co oznacza byc dzieckiem Bozym,to niesamowite i nieprawdopodobne ze tak malo osob o tym wie i z tego korzysta.Wszystko, calą religie postrzegam teraz w innym swietle.To jest takie proste ze az genialne.Ile dobrego dzialoby sie wokol gdyby tylko ludzie chcieli wiedziec…..

9. Grzegorz - marzec 28, 2009

A no właśnie! Zamysłem powstania tego bloga było dać ludziom wiedzę oczywiście za darmo. Jak poszukasz to w internecie znajdziesz już kilka stron poświęconych The Master Key System, ale wszędzie tam gdzieś pojawiają się pieniądze. Trochę kłóci mi się to wszystko z zasadami przedstawianymi przez Haanela, ale może ci ludzie mają jakąś inną intencję. Nie mam zamiaru ich oceniać to przecież jest ich sprawa co robią z sekretem, on zawsze im odpowie zgodnie z ich intencją. Ja chcę aby jak najwięcej ludzi korzystało z klucza, chcę dawać a nie brać. I to się sprawdza w stu procentach. Im więcej daję tym jeszcze więcej dostaję. Każdy dzień szokuje mnie czymś niesamowitym i to jest tak przyjemne, że nie znajduję słów aby to opisać. Silne pragnienie + dawanie i dzieją się cuda.
A wracając jeszcze do domu to oczywiście masz rację. Ja to nazywam intencją pragnienia, intencją dawania. I jeśli ktoś ma negatywną, egoistyczną intencje a pozytywne pragnienie to i tak z tego nic nie będzie, niczego nie otrzyma. Przykład! Dwóch ludzi, dwie firmy i każdy z właścicieli ma to samo pragnienie – rozwinąć firmę aby była największa na rynku. Tylko jednego intencją tego pragnienia jest wykosić całą konkurencję, a drugiego dać jeszcze więcej miejsc pracy dla ludzi i godne zarobki. Pragnienie to samo a jakże różne intencje. Historia z życia wzięta tylko tej pierwszej firmy już nie ma.
Twoje pragnienie i twoja intencja jest pozytywna więc na pewno zostanie zrealizowane. Nie pytaj Boga jak, nie pytaj kiedy a tylko zaufaj, że już tą sprawą się zajął. A zobaczysz, że dostaniesz czego pragniesz wcześniej niż ci się to wydaje.

10. ANETA - marzec 30, 2009

Witaj, tak sobie rozmyślałam cały weekend nad tym dawaniem i braniem. Pełno w tym sprzeczności jednak… ;-) )) a może mi sie tak wszystko kołuje ;-) )) Z jednej strony aby dostać trzeba dawać, ja to rozumiem, bo takie jest prawo przepływu, ale z drugiej strony aby dawać trzeba mieć, sam Haanel to pisze, ze nie mozemy dać nie mając, nie damy siły nie posiadając jej, nie posiadziemy mocy nie dając jej ale tez, nie mając jej jak możemy dać??????Chyba chodzi tu o metodę małych kroczków? A z drugiej strony zastanawiałam się jak to jest z ta kasą w końcu, a raczej z dawaniem. Twierdzisz ze to pomoc, robienie prezentów a nie dawanie. W małżeństwie byłam bogata. I cieszyło mnie to ze mogę dawać. Mogłam babci wykupić lekarstwa, wysłać rodziców na wycieczke, kupić bratu fajne ciuchy i to było fajne uczucie, nie oczekiwałam niczego w zamian, po prostu miałam to dałam. Mogłam sobie pojechac do spa zamiast pozyczyć koleżance półtora tysiąca, których mi nigdy nie oddała. I nie zastanawiałam się ani chwili, wiedziałam ze nie dostane tej kasy z powrotem bo nie będzie miala z czego oddać, ale nie było to dla mnie wazne. Czy to co robiłam to nie było dawanie tylko pomoc???? Tak, masz rację ze nie jest problem dawac to czego ma się duzo, ale z drugiej strony nie miałam az tyle zeby nie odczuc braku, tzn kupie babci lekrstwa ale nie kupie sobie płaszcza, w tamtym życiu miałam masę koleżanek, teraz wiem ze były to znajomości oparte na pieniadzach ;-) ) smutne to ale prawdziwe,nigdy nie robiłam problemu jak trzeba było komus pomóc, czy materialnie czy w inny sposób, cieszyło mnie to że mam i mogę dać. Teraz z tamtych znajomości zostały mi ledwo dwie, ale dobre i to ;-) )). Myślę ze chcę być bogata właśnie dlatego ze lubie dawać i czuję się źle z tym ze teraz nie mam takich mozliwości. Oczywiście pomagam w rózny sposób, dajac swój czas czy zainteresowanie, czy nawet drobne sumki, nigdy nikomu nie odmówiłam, nawet jeśli nie bardzo się lubiłyśmy potrafiłam wstać w nocy i jechać gdzieś jeśli trzeba było,i nie robiłam tego dla kogos ale dla siebie, bo to mi dawało siłe, i uważam ,tak na własny uzytek, ze ludzie majacy pieniadze powinni brac odpowiedzialność za tych biedniejszch. Powinni przystanąć zeby zorientować się jak moga pomóc. Czasem dawanie ryby w niczym nie pomaga tylko szkodzi, lepiej pomyslec jaką wedke mozna dać. Ja na przykład kiedys wyciagnęłam dziewczyne z dołka, pomogłam jej znależć pracę nie inwestując ani złotówki i to jest dawanie, ale i czasem pomoc pieniężna tez jest dawaniem, nawet jeśli mam ich duzo, tu chyba ważne są intencje????no i sposób w jaki dajesz, i jak sie z tym czujesz. Bo prawda jest im więcej masz tym więcej mozesz dać ;-) ))

11. Grzegorz - marzec 30, 2009

Czekałem na takie przemyślenia i wiedziałem, że się muszą pojawić po przedostatnim moim wpisie. Nic co wtedy napisałem nie leży w sprzeczności z braniem i dawaniem. Nic też nie stoi na przeszkodzie aby człowiek był bogaty. Bo w twoich przemyśleniach szukasz usprawiedliwienia do tego, że jak człowiek jest bogaty to też daje. Oczywiśie, że może dawać! Dla Boga nie ma różnicy czy jesteś bogaty czy biedny liczy się czy potrafisz dać tak jak od niego otrzymałaś. Czyli bez stawiania warunków, bez interesownie w pełnym rozmiarze i zgłębi serca. Powiem Ci, że ja też robiłem sobie kiedyś wyliczankę komu pomogłem, komu dałem pieniądze, komu ofiarowałem swój czas. A muszę ci powiedzieć, że lista też była długa. Uradowałem się w pierwszym momencie, że w swoim życiu sporo jednak dałem. A teraz po paru miesiącach wiem, że wtedy ja nic nie dałem, nic co można by nazwać dawaniem. Jak by Ci to dokładnie wytłumaczyć. Jeśli zaczynasz szacować jakiś uczynek który określasz jako proces dawania to tak naprawdę jest to sprzedaż(prezent) a nie dawanie. Sprzedaż bo w głębi duszy oczekujesz czegoś w zamian, czasami nawet nieświadomie tego oczekujesz. Jeśli wyliczam co komu dałem lub pomogłem to znaczy, że mam listę dłużników od których czegoś oczekuję. Jedyna myśl jak ma się kojarzyć człowiekowi z dawanie to taka, że chcę dawać jeszcze i jeszcze i sprawia mu to wielką radość i tak wielu ludziom dałem że już nie pamiętam komu dałem, ale będę ciągle dawał bo sprawia mi to radość, wielką radość. Tak dawać aby zapomnieć się w dawaniu i żeby było to tak naturalne jak oddychanie.
Jeśli chodzi o kwestię brania i dawania to zasada jest prosta. Trzeba dać aby brać, albo inaczej trzeba brać aby dać. :) Hi hi. Co w tym niejasnego? :) A teraz serio. Musisz sobie po pierwsze uświadomić od kogo Ty to dostajesz. Bo widzę, że tu jest problem. Każdego dnia dostajesz więcej niż oczekujesz tylko nawet sobie z tego nie zdajesz sprawy, bo człowiekowi się zawsze wydaje że sam do wszystkiego doszedł i to co ma tylko sobie zawdzięcza. Sam to człowiek tylko może oczy otworzyć rano, a wszystko co ma to Bogu zawdzięcza i czym szybciej sobie to uświadomisz tym lepiej. A wiec jeśli wszystko od Boga pochodzi i my nawet o tym nie wiemy to zawsze najpierw dostajemy zanim cokolwiek damy. Patrz jak się inna odpowiedź nasunęła w związku z dawaniem. Tak trzeba dawać aby ta druga osoba cieszyła się że coś dostała coś ma i nie wiedziała nawet od kogo to ma i dlaczego ktoś był taki dobry że jej to dał. To jest prawdziwa definicja dawania. Przecież tak Bóg nam daje. On jest wzorcem do naśladowania. Fascynujące i jakie proste. Dziękuję Ci za to pytanie. Dziękuję, że je zadałaś. Naprawdę dziękuję!

12. Grzegorz - marzec 30, 2009

Z tego wszystkiego zapomniałem Ci powiedzieć o dwóch bardzo ważnych rzeczach związanych z dawaniem i otrzymywaniem. Zacznę najpierw od dawania. Długo rozmawialiśmy o twoim JA. Czym jest i co to JA potrafi zrobić. Zapomniałem wtedy dodać, że to JA jest bliskim przyjacielem Boga, zna go bardzo dobrze i często z nim spędza czas. A jeśli zna Boga i często z nim przebywa to znaczy, że bierze z niego przykład i stara się być podobnym do Niego. I dlatego nasze JA jest altruistą który chcę ciągle dawać innym. No ale wiemy, że mamy jeszcze tą naszą ziemską powłokę to nasze ubranie które jest niestety egoistą. I dlatego mamy tyle problemów z nazwaniem, czy coś jest dawaniem, czy tylko prezentem od naszego EGO. Reasumując, jeśli dajemy z głębi duszy to wtedy daje nasze JA i wtedy na pewno możemy to nazwać dawaniem. A dzisiejsze moje odkrycie, nasze odkrycie pokazuje tylko jak można “wykiwać” nasze EGO aby niedomagało się czegoś w zamian za nasze dawanie. Przykład! Wielokrotnie człowiek myśli sobie, że jaka będzie miał dużo kasy to komuś pomoże. Jakiejś fundacji albo choremu dziecku, wyśle pieniądze i w ten sposób zrobi dobry uczynek. Wtedy nasze EGO poczuje się dobrze, bo a nuż ktoś będzie wdzięczny, będzie chciał osobiście podziękować. A co powie nasze EGO gdy przekażemy te pieniądze tak aby nikt nigdy nie dowiedział się od kogo one pochodzą. Znajdzie tysiące powodów, że nie jest to dobry pomysł, że to głupota, a jak gdzieś zginą. Ach to nasze EGO! :) Popatrz od Boga zawsze tak dostajemy, że nie ma adresu zwrotnego. On nigdy nie chce, aby mu kwity wręczać, czy upiec jakieś dobre ciasto w podziękowaniu. On chce tylko dawać i nic nie chce w zamian. Czy potrafimy tak jak on? No właśnie! Czy potrafimy! Ale możemy się tego nauczyć. I czym szybciej tym lepiej.
Druga ważna sprawa o której chciałem Ci powiedzieć to jest kwestia dostawania. Zawsze najpierw coś dostajemy od Boga a dopiero wtedy możemy coś dać innemu. Ale nie ma takiej zależności, że musi być to samo co otrzymaliśmy. Przykład! Prosimy Pana Boga o pieniądze które jak nam da to my komuś też jakąś część tych pieniędzy damy. Zaraz, zaraz uwaga nasze EGO chce robić interesy z Bogiem! Przecież Bóg może dawać bez pośredników. A my w tej sytuacji prosimy dla innych, a chcemy coś jeszcze uszczknąć dla siebie. Tak działa nasze EGO, znaleźć sposób aby wykiwać innych. Trzeba prosić i otrzymywać dla siebie to co jest nam potrzebne, a dawać innym to co mamy najcenniejsze i wcale nie to czego mamy najwięcej. Ale jak otrzymywać i dlaczego Bóg nas czasami nie chce słuchać czego my pragniemy? On nas zawsze słuch i zawsze chce nam dać to czego pragniemy. Tylko my czasami mamy problem aby to od niego wziąć. Jest taka przypowieść o gospodarzu i gościu. Gospodarz zaprasza nas na ucztę bo wie, że jesteśmy głodni. Przyjmujemy jego zaproszenie i korzystamy z jego stołu. Wystawia wszystko co ma najlepsze, wykwintne dania różne napitki i my z tego korzystamy. Następnego dnia znowu jesteśmy głodni i gospodarz znowu nasz zaprasza. Kolejny dzień kiedy jesteśmy nasyceni do pełna. Na trzeci dzień przysyła nam kolejne zaproszenie. Chcielibyśmy się wybrać i po raz kolejny najeść do syta ale pojawia się w nas dylemat ” tyle od niego dostałem a ja nie mam nic co mógłbym mu ofiarować”. Przyjmujemy oczywiście zaproszenie, ale mówimy gospodarzowi, że nie mamy dla niego żadnego podarunku i dlatego napijemy się tylko soku lub wody i nie skorzystamy z poczęstunku.
Identycznie jest z nami, Bóg nam daje wszystko czego pragniemy i co jest nam potrzebne! To w nas tkwi problem a nie w Bogu!

13. ANETA - marzec 31, 2009

pięknie to tłumaczysz ale nie za bardzo rozumiem sprawy brania. To znaczy rozumieć rozumiem ale jakoś tak bez przekonania. Mowisz ze mam problem z braniem, czy otrzymywaniem. Myślę ze chodzi ci o to ze nie do końca potrafię docenić to co otrzymuję? czyli zdrowie,np to ze mam co jeść i w co się ubrać, ze mam prace itd? Ze ja tego nie kwalifikuje jako daru, mocy, która mogę i powinnam przekazać dalej? Z pewnością jestw tym dużo racji, bo przecież to się wydaje takie naturalne ze az niezauważalne. I stąd właśnie idea bycia wdzięcznym za drobnostki, aby sobie uświadomić ze mamy za co być wdzięczni. Ale powiedz mi jak można nie być gotowym na przyjęcie np. wygranej w lotka? To znaczy wiem jak, znam ludzi którzy rozstrwonili by to w parę miesięcy, ale znam też ludzi którzy mają dokładne plany i wiem ze z taka kasą zrobiliby wiele pożytecznego, więc dlaczego nie otrzymują czego pragną? Za mało wierzą ze to się może stać? Powiem ci ze ja z Bogiem przez niemal całe zycie miałam fajne relacje ;-) )) potrafiłam prosić o takie bzdury i z reguły zawsze je dostawałam ;-) przy jednoczesnej totalnej abnegacji dla kościoła…No i zapragnęło mi sie miłośći takiej wielkiej i olbrzymiej. Dostałam. I teraz wiem ze to był błąd….Za dużo osób ucierpiało na tym pragnieniu.Zrobiłabym wszystko zeby cofnąć czas… Myślisz ze to moje poczucie winy w jakiś sposób wpływa na to moje otrzymaywanie? Jak sobie pomóc? Co do kwestii dawania, uważam ze anonimowość to podstawa. Uwielbiam poczucie ze komuś sprawiło się radość ale już podziękowania z czyjejś stony wprawiają mnie w zakłopotanie, bo ja to rozumiem odruchowo, mam to daję, podzielę się i nie oczekuję podziękowań ani peanów na swoją cześć ;-) )) bo to mnie krępuje. A wracając do tematu brania jak sądzisz jaki ja mam problem aby otrzymać to czego pragnę od Boga? Nad czym powinnam bardziej popracować? Na co zwrócić uwagę? Czuję ze balansuję na krawedzi czasem, ze jestem o krok od czegoś ważnego, od takiego przełomu, to męczące uczucie bo ciagle cos mi umyka, choć jest na wyciągniecie ręki. Masz moze sposób jak to złapać? ;-) )

14. Grzegorz - marzec 31, 2009

Chyba trochę mnie przeceniasz. :) Ja jestem tylko przyjacielem w drodze, nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania. Ludzie bardzo łatwo się wkręcają i próbują udawać przywódców stada zaczynają pouczać, nauczać, rozkazywać. Ja jestem tylko owieczką w tym stadzie a to co piszę to są moje przemyślenia z drogi. Nie znam odpowiedzi na wiele pytań które mnie nurtują, więc jak mogę znać odpowiedzi na wszystkie twoje pytania. To niemożliwe. Przepraszam! Chciałbym mieć taką wiedzę, aby Ci wyjaśnić wszystkie twoje dylematy ale jej nie mam. Nie mam też gotowych recept na rozwiązanie twoich problemów. Przepraszam! Czytając Haanela zgłębiając sekret każdy z nas musi powoli odkrywać sam z czym ma największy problem. Każdy musi dokonać indywidualnej korekty ponieważ każdy w innym stopniu jest egoistą i w innym stopniu altruistą. Spisując moje przemyślenia staram się pokazywać gdzie tkwi problem w ludzkiej naturze, zazwyczaj są to problemy które odnalazłem u siebie więc jest mi łatwiej o nich mówić. Proszę tylko nie myśl, że posiadłem jakąś wiedzę i chcę ją ukryć tylko dla siebie. Tak nie jest! Staram się dzielić swą wiedzą na ile potrafię, może nieudolnie bez składu i ładu, ale zawsze tak jest jak się coś buduje od podstaw, trochę cementu się rozleje, parę desek się poprzewraca ale liczy się efekt końcowy. :) Piękny dom na solidnych fundamentach.
No to do roboty! Przerwa na kawę już minęła to bierzmy się do pracy. :)
Każdy człowiek ma problem z otrzymywanie, to tak jak w tej przypowieści o gospodarzu i gościu. Jak ciągle dostajesz to w końcu jest ci głupio więcej brać. I dlatego małe rzeczy wychodzą ci od reki bo mało to twoje JA może przyjąć bez problemu. Tak dokładnie to twoje JA przyjmuje bo jakby twoje ciało przyjmowało to wzięłoby wszystko i krzyczałoby o jeszcze. I dlatego musimy przekonać nasze JA do tego aby brało i żeby uwierzyło że jest nam to niezbędne, że jest to naszym pragnieniem. Jak to zrobić? Zamknąć oczy i wyobrażać sobie ideał tego czego pragniemy. A jak nakłonić nasze JA do tego aby brało? Musimy nauczyć nasze JA czerpania przyjemności z brania. Wiem, wiem pewnie powiesz, że przecież każdy potrafi brać. Tak, każdy człowiek potrafi brać, ale tylko ten materialny ten ziemski, ten egoista. Nasze JA to altruista potrafi tylko dawać i czasami coś małego niezobowiązującego może przyjąć, a większe rzeczy to już nie dla niego, chociaż Bóg jest gotowy dać mu wszystko czego tylko zapragnie. I dlatego nasz ziemski egoista musi poczuć wielką wdzięczność za to co ma, aby nasze JA uwierzyło, poczuło przyjemność z brania. I dopiero wtedy dojdziemy do pełnej równowagi harmonii. Nasze ciało zmniejszy swój egoizm i nauczy się dziękować, nasze JA nauczy się brać, a Bóg będzie dawał jak zawsze daje bo tylko on jest nieskończony.
Tak więc widzisz każdy sam musi ocenić ile w nim altruisty a ile egoisty i czego trzeba mniej a czego więcej. To my sami musimy do tego dojść, to jest ta praca którą musimy wykonać. I nie licz na gotowca bo nikt nie jest ci wstanie dać prostej recepty ile i czego trzeba zmienić aby zacząć brać i dawać. Ale na pewno dostałaś diagnozę i wiesz co masz robić.
Ps.
Szukanie krótszej drogi to też jest objaw egoizmu, raczej głos egoizmu. To nasze EGO mówi – idźmy krótszą drogą to ominiemy te zakręty będzie szybciej. A co jeśli wszyscy tędy szli, przez te zakręty? Poparzysz tylko nogi w pokrzywach na tych skrótach i na dodatek pomylisz kierunki.

15. ANETA - kwiecień 1, 2009

no widzisz a jednak pieknie ci się udało;-) już mi duzo jaśniej ;-) no cóz prawdę ktos powiedział ze sa tylko takie ograniczenia i bariery jakie sobie sami stawiamy. Musze popracowac troszke nad tym moim altruistycznym JA ;-) no i podświadomością rzecz jasna. Przeczytałam potęgę podświadomości, i mimo tych ćwiczeń nadal nie potrafię zaprzegnąc jej do pracy. W rozdziale piatym Klucza też jest zdanie że podświadomość rozwiąże nam kazdy problem o ile właściwie ja do tego zaprzegniemy. A moze ja po prostu jestem niecierpliwa???? Chodzi mi o to że kazdego dnia, wieczorem i rano zadaję sobie pytanie “co takiego mogłabym robić aby sprawiało mi to przyjemność i było źródłem mojego utrzymania”, “jaka firmę mogłabym załozyć,na czym się skupić” itd w ten deseń, chodzi o to że poszukuję swojej drogi i za cholere nie moge jej znależć, albo nie słyszę tych odpowiedzi, albo są tak zakamuflowane ze ich nie rozumiem???? Bo przecież z pewnością są!Albo ja jestem w goracej wodzie kapana ;-) ) pozdrawiam cieplutko i dzieki! ze jesteś ;-)

16. zeus 2012 - lipiec 29, 2009

Dziekuje Bogu -Jemu w Tobie i Tobie w Nim, ze “JESTES”{Grzegorzu}.Masz duza intuicje,pokore,gorliwosc-cnote i wiare w sobie i w czlowieka..Dzieki! Piekna i gleboka,pelna wiecznej prawdy przypowiesc o braniu,wstydzie brania i checi dawania-dzielenia sie -obdarowywania-jej obszerne wyjasnienie i przeslanie,oraz system ktoremu daje fundamentalna podstawe mozna znalezc na stronie http://www.kabbalah.info/polakab/-{Instytut Studiow i Badan Kabaly-Bnei Baruch}.Serdecznie i goraco polecam.Moze znajdziesz tam wiele nowych Inspiracji i odpowiedzi dla Twoich przyjaciol z Twojego blogu.Pozwol,ze w sprswie tak czesto zle rozumianego -[tak mi sie wydaje] okreslenia-”dawania”-interesownego lub bezinteresownego -zasugeruje zastapienie tego slowa-obrazu jaki zostal wytworzony w “nieswiadomosci zbiorowej” slowem-obrazem “DZIELENIE SIE-OBDAROWYWANIE-OFIAROWANIE Z MILOSCIA I Z MILOSCI -PRAWO OFIARY-PRAWO OFIARNEGO DAWANIA- UCZUCIA BLOGOSCI-UCZUCIA ULGI W ODDANIU NADMIARU CO WE MNIE WEZBRALO-CO WE MNIE SIE ZRODZILO-UCZUCIA ULGI PORODU-RADOSCI Z OWOCU CO ZE MNIE SIE ZRODZIL-RADOSCI,EKSTAZY TWORZENIA. Niewolnik,zebrak daje i czegos oczekuje w zamian. Cesarz [BOG]ma “cesarski gest”-dlatego -”Dzieli Sie”-Obdarowuje i sprawia mu to wielka radosc,to Wieczne -bezinteresowne-Dzielenie Sie-Obdarowywanie swoich poddanych,slug,a w koncu przyjaciol.jak to ujal pieknie nasz WIECZNY Mistrz i Nauczyciel Jezus-Syn Czlowieczy[Ludzkosc]-ideal naszego “Czlowieczenstwa” [...odtad nie nazywam juz was moimi slugami ,tylko moimi przyjaciolmi...] Niestety.”Tego Jezusa”,ktory uczyl nas jak kochac [nawet nieprzyjaciol i modlic sie za wrogow ],wybaczac [nawet jawnogrzesznicy i swoim przesladowcom bedac przybitym do krzyzana ] i blogoslawic wszystkich i wszystko sami zesmy najpierw zdradzili,zawiedli ,pojmali,zwiazali,biczowali,opluwali i na koncu ,sami wlasnymi [ego] rekami prrzybilismy do krzyza,na ktorym Wisi do dzis [ Wtaki to oto prosty sposob CZLOWIEK sam z siebi i nie sam .bo bedac pod wplywem swojej nieswiadomosci-umyslu zbiorowego-potepil i sam ponizyl swoje czlowieczenstwo ,i robi to skutecznie az po dzis dzien -bo nie wie co czyni ,bo nie wie kim jest .Slucha i szuka falszywych prorokow bo kieruja nim pozadanie prszyjemnosci, wygod ,latwego spokjnego zycia i nienawisc do PRAWDY ,WYZECZEN,CIERPIENIA a umilowanie falszu iluzji, magi matrixa.niewiedzy,naiwnosci ] Wypuscilismy natomiast spetanego,zwiazanego do tamtej chwili przestepce,buntownika [nasz ziemski umysl,nasza ziemska "inteligencje"-ziemskie mysli ,ziemskie pragninia,ziemska wole ] “Barabasza”-symbol-archetyp Jungowski naszej wlasnej “nizszej -jazni” -nieswiadomosc zbiorowa-myslenie masy-myslenie tlumu,ktora tak jak bog “Janus” ma dwa oblicza. 1] “Radzas’ [powtarzaj przyjemnosc, uczucie sympati,pragnienie przyjemnosci,lubienie tego,lubienie tamtego.pragnienie zaspokojenia zmyslow ] -wiecznie pozadanie przyjemnosci zmyslowych-palacy ogien duszy ziemskiej -ego [ Maria Magdalena-jawnogrzesznica ] coraz wiekszych i liczniejszych przyjemnosci z “Tego swiata”-”zmyslowego “,Nestety,specyfika “Tego swiata ” jes ciagly rozpad materii-codzienne “zjawisko” smierci-rozpadu kazdej “formy”-takie sa wieczne prawa tej natury. Predzej czy pozniej , nastepuje to w nieunikniony sposob i DOTYCZY WSZYSTKIEGO ,I WSZYSTKICH FORM MATERIALNYCH-zmyslowych.Doprowadza to do rozczarowania,bolu straty,lub niemozliwosci osiagniecia wyznaczonego celu [ dziecko chce "Gwiazdki z nieba" , a dorosly "wygrac w totolotka" i dlatego wszyscy nie moga byc "Totkowymi milionerami" jak tez zadna matka ,zadnemu dziecku nie moze dac gwiazdki z nieba, co nie szkodzi ,zeby w "prawdziwym zyciu'-otaczajacym nas coraz bardziej ze wszystkich stron Matrixie" byc niepoprawnym-naiwnym-dajacym ,sie opetac ,omamic falszywymi "PRAWDAMI"-optymista i marzycielem do ktorego nalezy -CALY SWIAT , chociazby i po trupach!!! Nasz Mistrz i Nauczyciel powiedzial co prawda " :..zanim nie bedziecie jako te dzieci..."majac na mysli NIEWINNOSC, a nie NAIWNOSC-NIESWIADOMOSC -Dziecka-ptencjalnego czlowieka-Syna Czlowieczego [owocu LUDZKOSCI ] ,ktory po z-martwych-wstaniu tj. wyjsciu z grobu [Lazarz -byl umarl,a zostal przywrocony do zycia i wyszedl z grobu ] ,uwolnieniu sie z grobu natury,jej uscisku, z tego Matrixa materialnego-zmyslowego , swiata pozadan-Radzas i nienawisci-Tamas, moze – na powrot -stac sie za zycia na tej ziemi SYNEM BOZYM–w tym swiecie,ale juz nie z tego swiata-Oswiecony-Przebudzony . W momencie przyjscia naten zmyslowy swiat w pierwszych lata zycia “” Dziecko” jest pod kierownictwem i pod opieka Boga [JAZNI ] z mozliwosciami stania sie prawdziwym czlowiekiem-Synem Bozym. Niesie w sobie-prostote,prawosc,brak chciwosci,zazdrosci,pozadania ,checi posiadania ,zamilowanie do WIECZNEJ prawdy , WIECZNEGO dobra i odczowanie piekna 2 ] – Drugim wrogiem CZLOWIEKA jest drugi lotr na krzyzu-po lewej stronie Jezusa -TAMAS-IGNORANCJA-NIEWIDZA-nie-swiadomosc. Szukac,pragnac trwalosci ,wiecznosci,wiecznej satyswakcji ,wiecznego szczescia ,wiecznegogo spokoju pokoju w tym materialnym-zmyslowym swiecie-maja-iluzja-falsz-przemijalnosc-rozpad smierc-jest utopia i wielkim nieporozumieniem. a jednak tego chcemy i ciagle probujemy gdy tego nie osiagamy bo wtym swiecie wiazac sie z czyms ,byc od tego uzaleznionym jest utopia, wieczny rozpad, wieczne przychodzenie i odchodzenie. wieczne pojawianie i znikanie wieczny o brot w kole -ruch punktu po kole.wieczny wzrost .kwitnienie,wydanie owocu,wiedniecie i umieranie po to .aby odrodzic sie na nowo w nowej coraz wyzszej ? wspanialszej ?formie…